Wybierz region

Wybierz miasto

    Zmarł niezapomniany Władysław Kawula

    Autor: Wojciech Batko

    2008-02-02, Aktualizacja: 2008-02-02 07:30 źródło: Polska Gazeta Krakowska

    Wczoraj, w wieku 70 lat, po długiej i ciężkiej chorobie, zmarł Władysław Kawula. Legendarny piłkarz krakowskiej Wisły. O jego klasie świadczy choćby fakt, że został wybrany do elitarnego składu wiślaków w niedawnym ...

    Wczoraj, w wieku 70 lat, po długiej i ciężkiej chorobie, zmarł Władysław Kawula. Legendarny piłkarz krakowskiej Wisły. O jego klasie świadczy choćby fakt, że został wybrany do elitarnego składu wiślaków w niedawnym plebiscycie "GK" i Wisły na Jedenastkę Stulecia "Białej Gwiazdy"!


    Urodził się 27 września 1937 roku w Krakowie i swoje pierwsze futbolowe kroki stawiał w Prądniczance. Ale już jako czternastolatek trafił do Wisły i jak sam często powtarzał - "utonął" w niej na prawie dwadzieścia lat. Albowiem ostatni mecz w koszulce z białą gwiazdą na piersiach rozegrał 22 listopada 1970 roku, kiedy w konfrontacji o ekstraklasowe punkty wiślacy pokonali u siebie ROW Rybnik 2:0. Wtedy, m.in. w uznaniu zasług, wyjechał na dwa lata do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracę łączył z występami w polonijnym White Eagels Chicago.

    Po powrocie do Polski, w sezonie 1973/74, bronił barw Victorii Jaworzno, a przez kolejne trzy sezony grał w Kalwariance, m.in. ramię w ramię z własnym synem! Tym samym Władysław Kawula swoją piłkarską karierę zakończył w wieku 40 lat! Był ulubieńcem wiślackich kibiców. Imponując spokojem interwencji stopera najwyższej klasy. Słynął też z niezwykle mocnych i precyzyjnych strzałów z rzutów wolnych i karnych. Zdobywając z nich wiele goli. Tylko w ekstraklasie, w 329 meczach jakie rozegrał w wiślackich barwach, 26 razy wpisywał się na snajperską listę.

    Z Wisłą, w której przez szereg sezonów pełnił godność kapitana zespołu, wywalczył w 1966 roku wicemistrzostwo Polski, a w kolejnym sezonie sięgnął po Puchar Polski. Przeżywał ze swoim ukochanym klubem tak czasy górne, jak też i chmurne. Kiedy w sezonie 1964/65 krakowianom - po raz pierwszy w historii - przyszło występować w drugiej lidze. W latach 1956 - 69, wraz z Fryderykiem Monicą i Ryszardem Budką, tworzył Władysław Kawula legendarną dla starszych kibiców tzw. żelazną defensywę Wisły.

    W której to formacji każdy z wymienionych zawodników prezentował różne - naturalnie wysokiej klasy - walory, świetnie się uzupełniające. Pięciokrotnie - nie brakowało głosów, że o wiele za mało - wystąpił Władysław Kawula w reprezentacji Polski. Mógł pojechać ch0ćby na Igrzyska Olimpijskie do Rzymu, w 1960 roku. Nie pojechał... Owszem, konkurencja była spora, ale niekoniecznie (życie...) zawsze decydująca była tylko forma sportowa... Pan Władysław nigdy się jednak nie skarżył. Wielokrotnie miałem zaszczyt z Nim rozmawiać.

    Zresztą uwielbiał wspominać swoje zawodnicze czasy. Niezmiennie emanując szacunkiem dla kolegów, trenerów, rywali, kibiców. Poza tym był osobą niezwykle skromną. Uważam, że nazbyt, biorąc pod uwagę to, co osiągnął jako sportowiec i jako Człowiek. We wrześniu 2006 roku, kiedy odbierał honory po wyborze do elitarnej, piłkarskiej Jedenastki Stulecia "Białej Gwiazdy", sprawiał wrażenie wręcz zażenowanego. - Po co to wszystko? Owszem, jest mi przyjemnie, ale czy przez te sto lat nie było w Wiśle lepszych na mojej pozycji? - pytał wówczas.

    Ot, cały pan Władysław! Wspomniany wybór kibiców jest wymiernym dowodem, że kolejne pokolenia sympatyków "Białej Gwiazdy" doskonale orientują się w historii swojej ukochanej drużyny. Naturalnie nieliczni sportowcy przechodzą do legendy. A przecież Władysław Kawula takim legendarnym piłkarzem stał się za życia, już dawno temu! Na zawsze więc pozostanie synonimem tego wszystkiego, co najlepsze w dziejach "Białej Gwiazdy". Żegnając więc Władysława Kawulę pozwolę sobie napisać - dziękujemy za wszystko!
    Więcej na temat: 

    Sonda

    Czy jesteś za przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej?

    • tak (67%)
    • nie (33%)