Esesmani w KL Auschwitz-Birkenau. Po wojnie przed sądami stanęli tylko nieliczni z załogi SS obozu Auschwitz [ZDJĘCIA ARCHIWALNE]

Bogusław Kwiecień
Bogusław Kwiecień
Przed trybunałami różnych krajów stanęła tylko niewielka część członków załogi KL Auschwitz. Szacuje się, że było to nie więcej niż 15 proc. Zapowiedzi przedstawicieli państw sojuszniczych bezpośrednio po zakończeniu wojny o ściganiu zbrodniarzy wojennych w kolejnych latach rozminęły się z rzeczywistością. W ten sposób wielu z nich uniknęło kary, wśród nich zbrodniczy lekarz z Auschwitz SS Josef Mengele, który do śmierci ukrywał się w Ameryce Południowej.

Kliknij w przycisk "zobacz galerię" i przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE

Załoga KL Auschwitz liczyła ponad 8 tysięcy esesmanów

Jak szacują historycy Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, przez cały okres istnienia niemieckiego obozu Auschwitz służyło w nim ok. 8100 - 8200 esesmanów oraz ok. 200 nadzorczyń.

W 1941 r. załoga SS w KL Auschwitz liczyła około 700 członków, w czerwcu 1942 r. − około 2 tys., w kwietniu 1944 około 3 tys., natomiast w sierpniu 1944 r. − około 3,3 tys. esesmanów i nadzorczyń SS.

- Najwyższy stan został osiągnięty w połowie stycznia 1945 r. w związku z ostateczną ewakuacją KL Auschwitz i wyniósł on 4480 esesmanów i 71 nadzorczyń SS

- wyliczają muzealnicy.

Z materiałów zgromadzonych przez placówkę wynika, że załoga KL Auschwitz w większości składała się z Niemców posiadających obywatelstwo niemieckie (tzw. Reichsdeutsche). Ponadto służbę pełnili też esesmani pochodzenia niemieckiego (tzw. Volksdeutsche), będący uprzednio obywatelami państw okupowanych lub państw satelickich Trzeciej Rzeszy, jak Rumunia, Słowacja i Węgry. Ich udział procentowy stopniowo wzrastał, lecz w 1944 r. spadł w związku ze skierowaniem do służby w KL Auschwitz starszych wiekiem żołnierzy Wehrmachtu i Luftwaffe.

Od 1942 r. do służby w KL Auschwitz zaczęto kierować kobiety. Miało to związek głównie z utworzeniem obozu kobiecego, ale także z brakami kadrowymi wśród samych esesmanów, których coraz częściej kierowano do służby na froncie wschodnim. Nadzorczynie obozowe nie były członkami SS, ponieważ do formacji tej nie przyjmowano kobiet.

Traktowani jako wrogowie Rzeszy i narodu niemieckiego

Z ustaleń historyków Muzeum Auschwitz wynika, że stosunek załogi obozu do więźniów został określony po raz pierwszy w instrukcji dla oddziałów wartowniczych SS z 1 października 1933 r., wydanej przez Theodora Eicke – ówczesnego komendanta KL Dachau, a od 1934 r. inspektora obozów koncentracyjnych i oddziałów wartowniczych SS.

Podkreślono w niej konieczność surowego traktowania więźniów jako wrogów Rzeszy i narodu niemieckiego. Okazywanie wobec nich jakichkolwiek ludzkich odruchów było nie tylko zwalczane przez przełożonych, ale w samym środowisku esesmanów spotykało się z największą dezaprobatą jako „miękkość” i „brak charakteru".

Wiodącą rolę w obozowym systemie terroru i zagłady odgrywały wydział III (kierownictwo obozu) oraz wydział II-polityczny (Politische Abteilung). Funkcjonariusze wydziału politycznego byli pracownikami Gestapo lub Kripo, oddelegowanymi na te stanowiska z placówki Policji Państwowej w Katowicach.

Szokujące zeznania esesmanów z Auschwitz przed sądem w Krakowie

Tylko znikoma część załogi SS z KL Auschwitz stanęła po wojnie przed sądami. W muzeum szacują, że było to nie więcej niż 15 proc. Najwięcej esesmanów zostało osądzonych w Polsce. W latach 1946-1949 ekstradowano do Polski, głównie z amerykańskiej strefy okupacyjnej Niemiec, około 1000 podejrzanych o popełnienie zbrodni wojennych w KL Auschwitz. Akty oskarżenia przedstawiono 673 osobom, w tym 21 kobietom. Najbardziej znanym procesem był przewód sądowy, który toczył się przed Najwyższym Trybunałem Narodowym w Warszawie przeciwko pierwszemu komendantowi Rudolfowi Hössowi. Zakończył się on wydaniem 2 kwietnia 1947 r. wyroku śmierci, który wykonano 16 kwietnia 1947 roku na terenie byłego obozu.

Drugim ważnym procesem, jaki odbył się przed Najwyższym Trybunałem Narodowym na sesji wyjazdowej w Krakowie w 1947 roku, był tzw. proces załogi KL Auschwitz. Aktem oskarżenia objęto 40 osób, z których 23 skazano na karę śmierci (w tym m.in. drugiego komendanta KL Auschwitz A. Liebehenschela, szefa wydziału politycznego M. Grabnera i kierowniczkę obozu kobiecego Marie Mandel), a 6 na karę dożywotniego więzienia.

Jak podkreślił dr Piotr Setkiewicz, kierownik Centrum Badań Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau i autor książki „Nie poczuwam się do żadnej winy...”, której tytuł jest szokującym cytatem z wypowiedzi wielu oskarżonych w tamtym krakowskim procesie, żaden z 40 esesmanów nie przyznał się do winy.

"O gazowaniu ludzi na terenie obozu oświęcimskiego dowiedziałem się dopiero po zakończeniu wojny z gazet, gdy przebywałem w niewoli angielskiej" – tak m.in. zeznawał Hans Koch, esesman odpowiedzialny w KL Auschwitz za wrzucanie cyklonu B do komór gazowych, który stanął przed sądem w Krakowie.

Linia obrony oskarżonych esesmanów opierała się przede wszystkim na powoływaniu się na działanie na rozkaz, pomniejszaniu swej roli w hierarchii służbowej KL Auschwitz oraz zaprzeczaniu osobistej odpowiedzialności za popełnione czyny.

FLESZ - Koronawirus. Jak się przed nim uchronić

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie