GKS Katowice - Re-Plast Unia Oświęcim 3:2. „Złoty gol” Pasiuta i „Gieksa” krok od półfinału. Oświęcimianie bez marginesu błędu

Jerzy Zaborski
Jerzy Zaborski
Piąty mecz ćwierćfinału hokeja na lodzie: GKS Katowice - Re-Plast Unia Oświęcim 3:2. Fot. Jerzy Zaborski
W piątym meczu po raz pierwszy w ćwierćfinałowej rywalizacji pomiędzy GKS Katowice i Re-Plast Unią Oświęcim potrzebne były dodatkowe emocje, bo nie skończyło się na regulaminowym czasie. W tej wojnie nerwów lepsi okazali się katowiczanie, a dogrywka trwała zaledwie 54 sekundy.

Oba zespoły walcząc w cieniu „afery walkowerowej” nie przejawiały złośliwości, tylko od początku rozpoczęła się czysta walka. Za to chwała zawodnikom.

Już w 2 minucie Bartosz Fraszko przegrał pojedynek z Clarkiem Saundersem. Później w dobrej pozycji strzelił Grzegorz Pasiut, ale oświęcimski bramkarz parkanem odbił krążek. Jeszcze dwa razy potem zakotłowało się na przedpolu gości, którzy zaczęli oddalać zagrożenie od własnej bramki.

Cóż z tego, skoro grając dwukrotnie w przewadze, nie zagrozili bramce katowiczan. Dopiero tuż przed syreną oznajmiającą przerwę na krążek podany zza bramki w tempo najechał Danił Oriechin, ale Juraj Szimboch spisał się bez zarzutu.

W drugiej części oświęcimianie szukali gola, ale jeśli jedynym na to sposobem jest zasada „bij a leć”, to niewiele wskórali, choć Teddy Da Costa tradycyjnie groźnie strzelał, bo co innego pozostało, podobnie Sebastian Kowalówka. Krążek nie znalazł drogi do siatki.

Oświęcimianie mieli kolejną przewagę liczebną, ale pomysł na jej rozegranie był żaden. Wymiana krążków między obrońcą, a ustawionym na łuku, nic nie daje, w końcu strzał rozpaczy.

Tymczasem po uderzeniu Jiryja Marttinena spod niebieskiej lot krążka zmienił Matti Kuronen i katowiczanie byli w uprzywilejowanej sytuacji.

Przed drugą przerwą indywidualną akcję popisał się Luka Kalan, ale i jego strzał w tzw. bliższy róg nie przyniósł gościom upragnionego gola na wagę remisu.

Dopiero w trzeciej odsłonie, Aleksiej Trandin obdłużył Lukę Kalana, który po indywidualnej akcji odczarował katowicką bramkę.

Miejscowi szybko odzyskali prowadzenie; prawa stroną urwał się Mateusz Michalski, a po jego zagraniu wzdłuż bramki trafił Kirył Lamin.

Oświęcimianie wyrównali grając w przewadze, a w „okienko” trafił Danił Oriechin, wykorzystując podanie od Teddy’ego Da Costy. Do końca regulaminowych 60 minut wynik nie uległ zmianie, więc po raz pierwszy w tej parze potrzebne były nadprogramowe emocje.

Dogrywka trwała zaledwie 54 sekundy, bo po takim czasie Grzegorz Pasiut z lewej strony trafił w przeciwne „okienko”.

GKS Katowice - Re-Plast Unia Oświęcim 3:2 po dogrywce (0:0, 1:0, 1:2, dog. 1:0)

Bramki: 1:0 Kuronen – Marttinen 32, 1:1 Kalan – Trandin – Saunders 47, 2:1 Lamin – Michalski 51, 2:2 Oriechin – Da Costa 55, 3:2 Pasiut – Stiepanow 61.

GKS: Szimboh – Wajda, Kruczek; Stiepanow, Pasiut, Fraszko – Franssila, Marttinen; Kubalik, Rothla, Kuronen – Krawczyk, Lamin; Wanat, Starzyński, Michalski – Zieliński, Andersons; Adamus, Paszek, Nahunko.

Re-Plast Unia: Saunders – Swindelhurst, Pretnar; Koblar, Kalan, S. Kowalówka - Luża, Glenn; Brule, McKenzie, Sherbatov - Zatko, Bezuszka; Oriechin, Da Costa, Garszyn; P. Noworyta, M. Noworyta; Przygodzki, Krzemień, Trandin.

Sędziowali: Paweł Kosidło (Kraków) i Tomasz Radzik (Krynica). Kary: 8 – 0. Stan play-off (do 4 zwycięstw): 3-2. Kolejny mecz 6 marca, w Oświęcimiu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie