reklama

Oświęcim: W Aksam Unii deklarują, że na sportową śmierć w walce o brąz nie są jeszcze przygotowani

Jerzy ZaborskiZaktualizowano 
Czy Aksam Unia Oświęcim wykorzysta własną halę w walce o hokejowy brązowy medal mistrzostw Polski z JKH GKS Jastrzębie i odwróci jej losy?
Czy Aksam Unia Oświęcim wykorzysta własną halę w walce o hokejowy brązowy medal mistrzostw Polski z JKH GKS Jastrzębie i odwróci jej losy? Fot. Jerzy Zaborski
W piątek o godz. 18 w Oświęcimiu zostanie rozegrany trzeci mecz w rywalizacji o brązowy medal mistrzostw Polski. Aksam Unia walczy o przedłużenie nadziei, bo jastrzębianom brakuje już tylko jednej wygranej do końcowego sukcesu. Jeśli oświęcimianie wygrają pierwszy mecz, to kolejny odbędzie się w sobotę o tej samej porze, także w Oświęcimiu.

Oczekiwania na konfrontację z Jastrzębiem – biorąc za wykładnik wcześniejsze dwie rundy w wykonaniu Unii – były bardziej optymistyczne. Wygrywając tylko na wyjazdach, oświęcimianie pokonali w ćwierćfinale broniącą tytułu mistrzowskiego Cracovię, a w półfinałach stoczyli zacięte boje z tyszanami, okrzykniętymi głównymi kandydatami do złotego medalu, ulegając im 2:4.

Zatem planem minimum dla oświęcimian w dwóch pierwszych spotkaniach o brązowy medal było wygranie przynajmniej jednego z nich na wyjeździe, co otworzyłoby przed Unią szansę zakończenia rywalizacji przed własną publicznością.

Najwięksi optymiści liczyli nawet na dwa wyjazdowe zwycięstwa z Jastrzębiem. Teraz oświęcimianie nie chcą dekoracji we własnej hali, bo to tylko może oznaczać zdobycie brązowego medalu przez drużynę z Jastrzębia.
Żeby zrozumieć klimat rywalizacji o brązowy medal, trzeba się cofnąć do...sezonu zasadniczego.

– Przegraniem walki o trzecie miejsce po fazie zasadniczej skazaliśmy się na najtrudniejszy ćwierćfinał _– zwraca uwagę Jerzy Gabryś, jeden z najbardziej doświadczonych obrońców Unii. – _Skutek tego jest taki, że do meczów z Jastrzębiem przystąpiliśmy mając „w nogach” 11 spotkań. Każde z nich było bitwą, wydzieraniem rywalom zwycięstwa z gardła. Tymczasem jastrzębianie mają za sobą tylko pięć potyczek półfinałowych z Sanokiem, bo ćwierćfinały były dla nich lekkim treningiem. Może nie powinniśmy się w ten sposób tłumaczyć, ale w pewnym momencie mogła się z nas zacząć wylewać kumulacja zmęczenia.

Trudno się nie zgodzić z oświęcimskim defensorem. Potwierdzeniem jego słów są liczby. W pierwszym meczu w Jastrzębiu, przegranym 3:6, pierwsza formacja, która powinna być motorem napędowym zespołu, miała udział przy wszystkich straconych golach! Owszem, można to odebrać w kategoriach wypadku przy pracy, bo w drugim spotkaniu było już lepiej. Ale także skończyło się ono porażką (0:3).

– Trzeba zapomnieć o półfinale. Pewnie wciąż mocno siedzi w nas niedosyt, bo mogliśmy zostać największą niespodzianką rozgrywek, gdybyśmy awansowali do finału, ale to już nie wróci _– Jerzy Gabryś jasno stawia sprawę. – _Wydaje mi się, że to właśnie wracanie myślami do potyczek z Tychami było głównym powodem tego, że w pierwszych meczach o brąz nie do końca czuliśmy grę.

Czy bój to będzie oświęcimian już ostatni? Gdy brakuje sił, to głowa musi być atutem...

Jeśli przypomnimy, że we wcześniejszych rundach play-off oświęcimianie wygrali we własnej hali tylko jedno spotkanie, nie brakuje opinii, że dzisiaj to jastrzębianie będą odbierać w Oświęcimiu brązowe medale. - Przecież wygranie jednego meczu wcale nie jest łatwym zadaniem – zwraca uwagę Jerzy Gabryś, jeden z najbardziej doświadczonych obrońców Unii. - Tychy też miały przyjechać do Oświęcimia jak „po swoje” na zakończenie półfinałowej batalii, a wygrały szczęśliwie 1:0. Wydaje mi się, że najpierw trzeba wygrać piątkowe spotkanie, rozpalając iskierkę nadziei, że losy tej rywalizacji można odwrócić. Potem trzeba ją przekształcić w wielki ogień. Postaramy się z siebie wykrzesać ostatnie rezerwy. Skoro mamy już w nogach 13 spotkań w play-off, to na kolejne trzy też znajdziemy parę – tymi słowami oświęcimski defensor sugeruje, że w Unii chcieliby przeciągnąć walkę o brązowy medal do maksymalnej liczby spotkań.

- Jeśli fizycznie możemy się czuć trochę wyczerpani, bo przecież nie jesteśmy maszynami, trzeba pamiętać, że w play-off gra się też głową – zwraca uwagę Wojciech Wojtarowicz, dając do zrozumienia, że w drużynie nie brakuje determinacji do walki o brązowy medal. Wszak w poprzednim sezonie oświęcimianie zakończyli rozgrywki na szóstym miejscu, a więc już zrobili postęp, ale przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia.

- Na sportową śmierć nie jestem jeszcze przygotowany, zrobimy zatem wszystko, żeby wrócić do życia w rywalizacji o brązowy medal _– deklaruje Marcin Jaros, kapitan Aksamu. - Skoro coś się zacięło w zwyciężaniu na wyjazdach, to dlaczego nie mielibyśmy zacząć wygrywać u siebie. To jest zadanie dla nas na najbliższe spotkanie._

Chcąc myśleć o wygranej, oświęcimianie muszą podregulować nieco celowniki, bo w ostatnich czterech meczach play-off, licząc ostatnie dwa mecze półfinałowe z Tychami, aż w trzech nie udało im się zdobyć bramki, a bez nich trudno myśleć o przedłużeniu rywalizacji.

Puchar Świata w skokach narciarskich

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3