Prezes Re-Plast Unii Oświęcim Mariusz Sibik grzmi: Możemy nawet zbojkotować fazę play-off

Jerzy Zaborski
Jerzy Zaborski
To właśnie o drugi mecz w Katowicach ćwierćfinałowej serii pomiędzy GKS i Re-Plast Unią Oświęcim, wygranym przez katowiczan 5:0 trwa ostry regulaminowy spór.
To właśnie o drugi mecz w Katowicach ćwierćfinałowej serii pomiędzy GKS i Re-Plast Unią Oświęcim, wygranym przez katowiczan 5:0 trwa ostry regulaminowy spór. fot. Jerzy Zaborski
Czy piąty mecz serii ćwierćfinałowej pomiędzy GKS Katowice a Re-Plast Unią Oświęcim, zaplanowany na 4 marca 2021 dojdzie do skutku? Na 24 godziny przed jego rozpoczęciem PHL wciąż nie zajął stanowiska w kwestii weryfikacji drugiego meczu, rozegranego w Katowicach, a wygranego przez GKS 5:0. Oświęcimianie zwrócili uwagę, że rywale złamali regulamin rozgrywek, domagając się ukarania katowiczan walkowerem, a to skutkowałoby zmianą wyniku rywalizacji na 3:1 dla oświęcimian, a po czterech meczach jest 2:2. Sytuacja jest o tyle napięta, że jakakolwiek decyzja zapadnie, to jedna ze stron będzie się od niej odwoływać.

Przypomnijmy, że sprawa rozbija się o młodzieżowców w katowickiej ekipie. Jest nim rezerwowy bramkarz Marcin Miarka, więc dla wypełnienia regulaminu na lodzie powinien choć raz wystąpić Mateusz Zieliński lub Szymon Mularczyk. W zwycięskim meczu przez katowiczan 5:0 na lodzie nie pojawił się żaden z nich.

- W takiej sytuacji decyzja może być tylko jedna, czyli weryfikacja zawodów jako walkower 5:0 na naszą korzyść i doprawdy nie rozumiem, dlaczego komisarz rozgrywek zwleka z ogłoszeniem decyzji – piekli się Mariusz Sibik, prezes oświęcimskiego klubu. - Na wniosek, nawet telefoniczny o złamaniu regulaminu rozgrywek, komisarz rozgrywek PHL ma obowiązek zweryfikowania meczu nie tylko na podstawie sędziowskiego protokołu, ale także innych technicznych możliwości, czyli zapisu wideo, a z niego jasno wynika, że Zieliński i Mularczyk nie wystąpili na lodzie.

Oświęcimianie opierają swoje stanowisko o statystyki programu InStat, z którego dane trafiają do Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie. Jest to kosztowna inwestycja, bo nie wszystkie kluby ją mają, ale akurat oświęcimski wykupił sobie licencję.

Międzynarodowy program rejestruje występy zawodników na podstawie zapisu filmowego. To dlatego oświęcimianie znają dokładny czas występu katowickich młodzieżowców. - W meczu wygranym przez nas w Katowicach 8:0 Zieliński zagrał cztery minuty, a Mularczyk osiem. Z kolei potyczce w Oświęcimiu, wygranej przez nas 4:2, Zieliński zaliczył 20 sekund, a Mularczyk odpowiednio 36. Jednak w meczu przegranym przez nas w Katowicach 0:5 nie ma po tym śladu, choć w polskich protokołach są ujęci – prezes Sibik nie kryje zdziwienia takim rozwojem wypadków. - Było to dla nas dziwne, bo przecież katowiczanie wysoko prowadząc mogli wpuścić młodzieżowców na lód. Żeby się upewnić do naszego stanowiska, sami dokładnie przejrzeliśmy zapis filmowy tamtego meczu i na lodzie nie ma śladu katowickich młodzieżowców.

Katowiczanie w swojej linii obrony nie poruszają kwestii występu młodzieżowców, ale podkreślają, że oświęcimianie nie dopełnili wymogu, czyli oprotestowania spornej kwestii w ciągu godziny po meczu, tylko podpisali protokół, zgadzając się z tym, co tam jest zapisane.

- Protesty składa się w kwestiach niesłusznych wykluczeń w meczu i tępienia zachowań niezgodnych z duchem fair-play, a przecież nikt nie jest w stanie w ciągu godziny po meczu zweryfikować całego spotkania. Zresztą to nie do nas należy, tylko do szefostwa rozgrywek. Skoro sekretariat zawodów zaznaczył występy młodzieżowców na lodzie wbrew stanowi faktycznemu, to czy spotka ich za to kara – pyta retorycznie prezes Sibik.

Oświęcimianie nie pozwolą sobą pomiatać

Prezes oświęcimian uważa, że pewne sprawy zostały w tym sezonie przemilczane, ale najwyższa pora powiedzieć „dość”. - W finale Pucharu Polski, przegranym z Jastrzębiem 2:3, rywale strzelili nam drugiego gola na 1:2, grając „szóstką” na lodzie, a nikt nie pochylił się nad tym tematem, nie rozliczył nawet prowadzących ten mecz sędziów. Chyba w nagrodę duet prowadzący pucharowy finał rozpoczął gwizdanie naszych ćwierćfinałowych spotkań w Katowicach, ale w nieco innej konfiguracji, bo dzień po dniu jeden z pucharowych arbitrów był z innym partnerem – zwraca uwagę prezes Sibik. - Po pierwszym meczu, wygranym 8:0, jak napisaliśmy zażalenie na Mateusza Michalskiego za próbę kopnięcia Gilberta Brulego, to jakoś nasze stanowisko odrzucono, ale w lidze, za podobne przekroczenie, Siemon Garszyn z naszej drużyny został zawieszony. - Dlaczego prawo działa w jedną stronę? Bo we władzach PZHL i PHL decydujący głos mają ludzie ze Śląska? Może trzeba zatem powiedzieć temu stanowcze „nie”. Przecież w głowach zawodników też „siedzi” ta wojna poza taflą.

Prezes Sibik nie przebiera w słowach

Jeśli decyzja nie zapadnie po myśli oświęcimian, jej prezes rozważa najbardziej drastyczne kroki. - Powiadomimy o całej sprawie ministerstwo sportu, Polski Komitet Olimpijski, Międzynarodową Federację Hokeja na Lodzie, wszystkie czołowe media w Polsce, a może nawet zbojkotujemy fazę play-off- analizuje Sibik. - Jaki prestiż mają rozgrywki, jeśli szefostwo nie dąży do tego, by wszystkie prawa były przestrzegane?

Do godziny 17 (3 marca 2021) komisarz PHL Marta Zawadzka nie wydała ostatecznej decyzji w sprawie spornego meczu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie