reklama

Unia źle weszła w mecz w Sanoku, tracąc bramki na początku każdej tercji

Jerzy ZaborskiZaktualizowano 
Oświęcimscy hokeiści mieli ochotę na sprawienie niespodzianki w hali mistrza Polski w Sanoku, ale skończyło się porażką i spadkiem na 6 miejsce w tabeli hokejowej ekstraklasy. Dwa najbliższe mecze, we wtorek 29 stycznia we własnej hali z Cracovią i piątkowy w Katowicach zdecydują o kolejności na miejscach od 4 do 6 w bezpośrednich meczach pomiędzy zainteresowanymi zespołami.

Mistrz Polski podejmował brązowych medalistów. Teoretycznie bardziej zdeterminowani na lodzie powinni być goście, bowiem sytuacja na pozycjach od 4 do 6 jest dynamiczna i - jeśli jeszcze do niedawna mówiło się - że walka o miejsce poza podium zarezerwowana jest dla oświęcimian z krakowianami, to okazało się, że gdzie dwóch się bije... tam może skorzystać katowicki GKS, który już wyprzedził oświęcimian, spychając ich na 6. lokatę.
Oświęcimianie, czując na plecach „oddech” katowiczan, i mających kłopot z mobilizacją sanoczan, liczyli na jakąś zdobycz. Swój optymizm opierali na dwóch wygranych z sanoczanami, ale u siebie i porażce po karnych na wyjeździe. Wreszcie sanoczanie poprzednio polegli u siebie z katowiczanami 2:4. – Nie zamierzamy odpuszczać ostatnich meczów części zasadniczej tylko dlatego, że mamy zapewniony udział w półfinale – tymi słowami Stefan Mikesz, sanocki trener, przed meczem zapowiadał walkę gospodarzy. – Trochę pozmieniałem ustawienie swojego zespołu, ale mogę sobie pozwolić na eksperymenty.
Choć już w 40 s na karę powędrował Zapała, to Różańskiemu zabrakło szczęścia do otwarcia wyniku. – Szkoda, że nie zdobyłem bramki, a trafienia sanoczan na początku każdej tercji ustawiały ich dalszy przebieg – zwrócił uwagę Jarosław Różański, napastnik Aksamu.
Tymczasem sanoczanie, po przetrzymaniu osłabienia, skarcili gości; po zagraniu zza bramki Zapała przymierzył pod poprzeczkę. Aktywa oświęcimian w premierowej odsłonie były wyjątkowo skromne, bo w 12 min jeszcze Sarnikowi udało się minąć Odrobnego, ale nie trafił do pustej bramki, bo skutecznie do końca przeszkadzał mu obrońca.
Tradycyjnie mocno zapracowany był bramkarz gości Michał Fikrt, który obronił z bliska strzał Vitka (14 min), czy tuż przed przerwą uderzenia Bułanowskiego i Bartosza. To pierwsze było o tyle trudne, bo oddane zza obrońcy, więc bramkarz zareagował instynktownie.
Oświęcimianie mieli fatalne początki, więc po pierwszej przerwie znowu nad ich bramką zapaliło się czerwone światełko, a to dlatego, że Vozdecky bezkarnie wjechał przed bramkę, potrafiąc zmieścić krążek w siatce między parkanem Fikrta i słupkiem.
W odpowiedzi Odrobny obronił strzał Sarnika (25 min), ale w dalszym ciągu oświęcimianie sporadycznie zagrażali miejscowym. Potem, dopiero w 36 min, Rzeszutko sprawdził czujność Odrobnego. – Owszem, niemrawo weszliśmy w mecz, ale też nie mieliśmy szczęścia. Mając okazje na kontakt nie udało nam się żadnej zamienić na gole, a sami straciliśmy trzeciego – żałował Waldemar Klisiak, II trener Aksamu.
Miejscowi przed drugą pauzą trafili po raz trzeci, wyprowadzając kontrę, w której krążek wędrował jak po sznurku. Nic dziwnego, że przyłożenie kija przez Bułanowskiego było tylko formalnością.
Goście w 38 min podęli ryzyko szybkiego ataku, lecz Odrobny obronił strzał Piotrowicza. Z kolei chwilę później, po przeciwnej stronie lodowiska, Malasiński nie trafił do siatki, mając przed sobą pustą bramkę.
Przed trzecią odsłoną możliwe były dwa scenariusze. Jeśli oświęcimianie szybko zdobyliby bramkę, kibice mogliby liczyć na większe emocje. Z kolei czwarta bramka definitywnie przypieczętowałaby sukces sanoczan. Sytuacja przybrała niekorzystny obrót dla oświęcimian. Na 1.40 s przed końcem Unia wycofała bramkarza, szukając kontaktowej bramki, ale nic nie wskórała. – W trakcie gry straciliśmy Modrzejewskiego z Jakubikiem, więc od połowy spotkania musieliśmy przemeblować ustawienie. Jak na przeszkody, które musieliśmy pokonać, w hali mistrza uzyskaliśmy honorowy wynik, ale marne to dla nas pocieszenie – kończy Klisiak.

Ciarko PBS Bank KH Sanok – Aksam Unia Oświęcim 4:2 (1:0, 2:0, 1:2)
1:0 Zapała (Vozdecky, Kolusz) 6, 2:0 Vozdecky (Kolusz) 24, 3:0 Bułanowski (Strzyżowski, Bartosz) 33, 4:0 Mermer (Milan, Radwański) 42, 4:1 Wojtarowicz (Tabaczek) 49, 4:2 Różański (Nikolov) 59.
Sędziował: Włodzimierz Marczuk (Toruń). Kary: 12 – 6 minut. Widzów: 2000.
Ciarko
: Odrobny – Dronia, Mojżisz, Kolusz, Zapała, Vozdecky – Wajda, Kotaszka, Vitek, Bartosz, Strzyżowski – Rąpała, Kubat, Malasiński, Dziubiński, Gruszka – Bułanowski, Pociecha, Radwański, Milan, Memer
Aksam: Fikrt – Kasperczyk, Nikolov, Piotrowicz, Rzeszutko, Różański – Piekarski, Gabryś, Sarnik, Tabaczek, Jakubik – Połącarz, Skrzypkowski, Wojtarowicz, Adamus, Modrzejewski oraz Stachura i Kwadrans.
W ostatnim meczu: Zagłębie Sosnowiec – GKS Tychy 0:3 (0:1, 0:0, 0:2). Pauzowało: JKH GKS Jastrzębie.
1 Sanok (m) 35 84 152-90
2 GKS Tychy 35 69 149-98
3 JKH Jastrzębie 34 65 140-96
4 Cracovia 34 51 136-106
5 HC Katowice (b) 35 49 116-106
6. Aksam Unia 34 49 107-127
7 Zagłębie 35 12 74-208
8 Nesta 14 5 24-67

Puchar Świata w skokach narciarskich

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3